Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

patrzę. czy widzę

życie toczy się dalej, a ja czuję, że coś mnie omija, że coś po drodze gubię… staram się nie tracić czasu, ale nicnierobienie też się przydaje choćby na przemyślenia. Obecnie wpadłam w rytm studiowania, pracowania, imprezowania, nawet umówiłam się z kimś na jutro, w zasadzie to muszę przyznać, że nie wiem czego spodziewać się po tym spotkaniu, ale postanowiłam zaryzykować. Zresztą nie chcę się zastanawiać co by było gdyby, nie lubię zbyt dużej liczby znaków zapytania… No i czas przecieka mi przez palce idę ulicą i widzę szczęśliwych ludzi, trochę kradnę od nich dobrej energii. Wsiadam do metra, siadam naprzeciwko starszej babci czy dziadka, patrzę w te stare oczy, pełne doświadczenia. Widzę te zmarszczki pokazujące upływ czasu, zmęczone ręce, które kiedyś dotykały innych rąk, także obecnie starych i zmęczonych, a może ich właściciel już nie żyje. Wyobrażam sobie samotność, puste ściany, stare zapachy, dom, moich dziadków, wyobrażam sobie jak czas mi ucieka… Niektóre oczy bywają ciepłe i szczęśliwe…. bywają także zawstydzone, bezradne, kochające, pełne niemocy… bywają oczy, z których nie umiem wyczytać nic innego oprócz cierpienia… a ja chyba najbardziej nie lubię oczu, które patrzą zazdrośnie, zawistnie, naśmiewają się, współczują… nie lubię też oczu, które płaczą. nie lubię smutnych oczu bliskich… lubię oczy wyobraźni. A Ty jakie masz oczy

hmmm…

wczoraj było ciężko, ale idzie się chyba przyzwyczaić do tego, że jestem sama (zresztą muszę), choć nie powiem, że byłoby lepiej jakby mi ktoś chciał zająć choć jedną krótką chwilę w fajny sposób. Poza tym z każdym dniem powinno być lepiej. Zresztą to, że jest mi ciężko znaczy, że mi zależało i się przyzwyczaiłam. Cóż przez pół roku można się przyzwyczaić. Jednego jestem pewna- ten związek to była bardzo pouczająca lekcja. Tylko za późno się o tym chyba przekonałam, bo w trakcie nie umiałam wyciągnąć z niej jakichś wniosków. A myślałam, że miłością kto jak kto, ale ja to się nigdy nie ‘zaślepię’(sory zabrakło mi słowa). A w ogóle to wczoraj miałam straszne huśtawki nastrojów. Wiem, wiem za dużo już o tym piszę. Powinnam zacząć mówić, co się dzieje ze mną. A więc dostałam pracę w przemiłej, klimatycznej kawiarni. Starałam się o to bardzo długo, ale się udało. Teraz muszę tylko sobie jakoś radzić;) Poza tym nawet nie wiedziałam, że można coś wygrać w zasadzie nic nie robiąc, bo weszłam na pewną stronkę internetową i wysłałam zgłoszenie do konkursu podając tylko swój e-mail i wygrałam wizytę u fryzjera lub w solarium lub manicure. Chyba mi się przyda taki miły gest dla samej siebie, bo oprócz fryzjera to ani do solarium ani na manicure nie chodzę(cóż biedna studentka ze mnie). A tak;) No czasem człowiek może mieć farta i dobrze, że akurat teraz.

się porobiło…

już nie jestem z Ł., a więc jestem sama, ale nie samotna. Myślę, że momentami będzie ciężko ale dam radę. I teraz doszukuję się pozytywnych stron tej sytuacji: będę miała więcej czasu dla siebie(choć on mi tak dużo czasu nie zabierał), będę mogła sobie na spokojnie wszystko ułożyć do czego dążę itd., będę mogła zrobić to czego nie zrobiłam do tej pory(odwiedzić kogoś na kim mi bardzo zależy). I jeszcze jedno czuję się dobrze, że jego nie ma już ze mną. Choć wiem, że nie raz i nie dwa będzie ciężko, ale co Cię nie zabije to Cię wzmocni.;) pozdrawiam:)

udało się;)

zdałam… na imprezę jednak dziś nie idę, trochę szkoda, ale ze względu na pogodę trudno mi jest w ogóle wyściubić nos za okno:) zresztą jest mi zimno, jestem trochę nie w humorze, a i przyjdzie E. z D.;) no a teraz lecę czegoś się pouczyć, bo jak mus to mus…

hmmm

no i już jutro egzamin (muszę go zaliczyć bo jak nie to taka lipa, że szok:) poza tym jutro T. robi imprezkę, muszę tam być, tylko szybko się w sumie zmyję(niestety na rano i to kolos;/) no ciekawe czy Ł. się dziś odezwie… no albo jutro przed egzaminem (no bo jak nie to ja za siebie nie ręczę!!!:P a i nadal nie mam planów na weekend sprecyzowanych(bo takie niesprecyzowane mam:) może przyjedzie E. i wtedy się coś sprecyzuje… ale to się okaże wszystko w swoim czasie;) No to lecę do testów:) dziś tylko zrobię 490 pytań( czyli wszystkie jakie są w mojej książce:)

tylko ta wiosna za oknem…

no i przyszła wiosna, nawet na mieszkaniu się nie chce siedzieć choć bardzo przyjemnie się do niego wraca;) wczoraj wybrałam się na spacerek z E. i tak sobie pogadałyśmy od serca od razu lżej się mi zrobiło i dziś wstałam w lepszym humorze;) w czwartek(13 marca o 13.30 -no cóż nie jestem przesądna początkowo miał być 12;) mam egzamin na prawko ale teoretyczny a więc muszę w końcu do tego się zabrać… gorzej będę się bać praktycznego (przynajmniej łuk mi już w miarę wychodzi;) dziś robię obiadek dziewczynom, wydaje mi się że tworzymy w sumie taką małą rodzinę;) ja, A. i M. zero spięć, jest z kim pogadać jak jest źle, a poza tym wspólne śniadania czy obiady:) a i pośmiać się też jest jest i z kogo i z kim:) z Ł. nie widziałam się od niedzieli rano… ale mam nadzieję, że zobaczymy się np. w czwartek po egzaminie(najwyżej odwołam kawiarnię). Ja chyba mam dar do wyszukiwania problemów tam gdzie ich nie ma… ;) i zamiast spokojnie zobaczyć jak się to wszystko ułoży to myślę nad tym i myślę. Muszę się tego oduczyć. Nie dość, że takie ‘zachowanie’ zabija dobry humor, to jeszcze zajmuje ogrom czasu;) no a teraz lecę rozwiązywać testy:) tylko ta wiosna za oknem…

to dziwne

ale najpiękniejsze życzenia jakie dostałam na dzień kobiet nie były od Ł. a od kogoś kogo swego czasu uważałam za przyjaciela, a teraz z racji studiów w innych miastach mamy kontakt tylko przez internet (dobry i taki). w sumie od początku studiów w wawie wybieram się odwiedzić „jego miasto”, bo oprócz jego jest tam parę osób, które po prostu lubię, ale jakoś nigdy nie zrobiłam nic w tej sprawie oprócz mówienia. Chyba czas to zmienić. A uczucie, które łączyło mnie z Ł. chyba powoli umiera śmiercią naturalną, tylko czy on tego nie widzi??? ja nadal się głowię czy to ze mną jest coś nie tak i nie potrafię dojść do żadnego sensownego wniosku. Ja przy nim zachowuję się jak nie ja. No i nadal będę miała nad czym myśleć, a że dziś nie przespałam prawie nocy z naszego powodu, to może być ciekawie. Chyba muszę coś z tym zrobić, bo tak można w nieskończoność. Bycie z kimś na siłę nie jest dobrym rozwiązaniem. Życie jest jedno i nie warto marnować ani chwili. No to teraz będę się zastanawiać czy jestem z nim na siłę… tylko że mnie na pewno coś do niego ciągnie… życie jest dziwne, czasem czegoś na początku bardzo pragniesz i zależy Ci, a potem to się zmienia…

W każdym bądź razie chyba powinnam zabawić się w zrobienie listy z plusami i minusami, ciekawe co by przeważyło na liście Ł.;) nawet jakbym zrobiła coś tak dziecinnego to wątpię, aby to w jakimkolwiek małym stopniu pomogłoby mi w podjęciu decyzji (już nie wspomnę o właściwej decyzji). I muszę stwierdzić, że pisanie o moich problemach na blogu jest czasem o wiele lepsze niż mówienie o tym z kimś w realu, chociaż zależy od człowieka.

a to lubię…

lubię wchodzić na swojego bloga i widzieć jak nie ma żadnych odpowiedzi:) no dziś dzień kobiet (kto w ogóle wymyśla takie święta;) czyżby spragnione kwiatków kobiety(w tym ja;) NO to życzę wszystkiego najlepszego. A ja wracam do realności ooo:)

jak ja nie lubię tego pola powyżej z nagłówkiem tytuł… nigdy nie wiem co tam wpisać a więc piszę jakieś głupoty. no i nowy dzień przyniósł mi ostatni wpis w indeksie, artykuł, który muszę zrecenzować, kolejny dzień szkolenia w pracy (jakoś słabo mi idzie to szkolenie, ale dziewczyny mówią co innego:) no i miałam mało czasu wychodziłam, kierowałam się prosto do celu wracałam i znowu wychodziłam, by znów dojść do celu… no i dziś mamy czwartek z Ł. widziałam się we wtorek i wczoraj tęskniłam bardziej niż dzisiaj, czyli na logikę jutro będę tęsknić mniej niż dzisiaj. I tak pewnie do soboty czyli niedługo (a cholera miał jechać do domu:) taki niefart:)

zdałam sobie sprawę z tego, że strasznie polubiłam tu mieszkać, ursynów jest the best. wszystko na plus współlokatorki, blisko metro, blisko praca, blisko dobra kumpela co się dziś pokłóciła z facetem i wcale strasznie nie rozpaczała. no im takie osoby lubię. no a teraz idę oddawać sie uciechom życia takim jak odrabianie angielskiego, czytanie zarządzania, szybki prysznic, czytanie zarządzania, jeszcze troszkę nauki i sen:) to moje boskie życie aha i w sobotę miałam iść na domóweczkę, ale na 98% na nią nie idę wiem wiem powinnam się integrować z ludźmi w końcu to pierwszy rok, ale mało kto tam się wybiera… i nie ma mi kto powiedzieć OJ K. chodź! no bo jakbym to usłyszała to bym się nawet nie zastanawiała;)

co przyniesie nowy dzień…???

przynajmniej mamy w miarę ładną pogodę:)