wow kwiecień 17
zauważyłam u siebie coś pozytywnego: ostatnio się uczę. Uznałam, że jeśli jest czas, którego nie spędzam na uczelni, ani w pracy, ani z ludźmi to muszę to wykorzystać jakoś lepiej niż dotychczas. Nie wyszukuję sobie rzeczy, które bym mogła robić zamiast nauki i nie zaprzątam sobie głowy czymś nieistotnym bądź niepotrzebnym. Wychodzę docelowo tam gdzie sobie zamierzyłam i wracam, gdy załatwię sprawę. Może mało tu spontaniczności, ale póki ten stan trwa, muszę to wykorzystać. A jeśli zdarz się tak, że będę miała okazję się pobawić i zapomnieć o codzienności za parę dni to zrobię to bez wyrzutów sumienia i zawalania czegokolwiek. Poza tym na weekend jadę do domku, odpocznę od zgiełku Warszawki, pojeżdżę na rowerku, a w sobotę nawet sobie pewnie poimprezuje. No i najważniejsze upiekę ciasto, bo ostatnio mi się tak marzy zjeść domowe ciasto, a tu nie mamy miksera;) Eh jakiś taki dziwny nastrój mnie tchnął. Miłego spędzania czasu, skoro już to czytasz;)

