sentymentalnie. maj 31
no i dziś byłam ostatni dzień w kawiarni. moja przygoda z panem Serbem pantoflarzem i jego żoną Polką trzymającą go pod pantoflem dobiegła końca. a ja ich nawet polubiłam i trochę żal mi jest ich zostawiać, bo było fajnie… ja się chyba przywiązuje do ludzi i miejsc… i uwielbiam kontakt z ludźmi… no ale mój wybór, muszę spróbować pracy za biurkiem, przecież to ma być mój przyszły zawód. co do J. to się waham, strasznie. niczego nie jestem pewna, raz jestem przekonana na 99%, że tego nie chce, a raz na 99%, że tego chcę. w zasadzie to ja chcę być po prostu szczęśliwa… i będę do tego dążyć. a dziś moje współlokatorki spędzają wieczór ze swoimi mężczyznami, a ja zmyłam z siebie zapach kawy (choć w myślach pozostanie na zawsze) i postanowiłam odpocząć. włączyć jakiś film i zasnąć podczas jego oglądania, ale najpierw regeneracja nóżek, bo trochę bolą;) załatwię im jakąś kąpiel, w końcu muszą mi jeszcze służyć co najmniej 80 lat, setki zamierzam dożyć;) a i tęsknię za domem ale już w środę wieczorem tam zawitam… jejku jak ten czas mija, jak wszystko się zmienia… no nie no dziś normalnie zaraz się rozpłaczę przecież… sentymentalnie.

