Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

.

jak ja nie lubię tego pola tytuł, nigdy nie wiem co wpisać ;/ a tak poza tym to zła sytuacja rodzinie była tylko chwilowa na to wygląda, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca… poza tym moje puzzle zaczynają chyba się powoli jakoś układać, może i z pewnym trudem, ale zawsze. od pewnego czasu boli mnie często głowa i brzuch, może to i nerwy ale uważam to za nienormalne zachowanie mojego organizmu, także idę jutro do lekarza. ciekawe co mi na to poradzi i czy będzie to skuteczne. poza tym to w piątek było winko, E. i jej współlokator. jak to by powiedziała moja sister: ale ciacho z niego, ja dodałabym jeszcze: fajny, inteligentny, z poczuciem humoru. E. dodałaby flirciarz i zajęty;) wbrew temu co mówię, że facetom mówimy nie, nadal się rozglądam… mówią, że są wyjątki:) chyba tego nie mówiłam, ale zapisałam się na w-f na uczelni z kolegą na taniec towarzyski. Byliśmy na paru lekcjach i było fajnie. niestety ostatnio zadzwoniła pani i powiedziała iż naszą grupę rozwiązują. no to teraz chcemy się przepisać do innej szkoły, żeby usos nas też do niej przepisał. no w każdym bądź razie trochę nas załatwili, ale mam nadzieję, że uda nam się to wszystko załatwić. dziś walka ze szkołami tańca… damy radę jak stwierdził M.;)

smutno…

dzisiaj jestem jak puzzle, które przed chwilą ktoś ułożył i chcący rozwalił mówiąc łagodnie. nie wiem, co się dzieje wokół mnie. skoro tego nie wiem, nie wiem też jak to naprawić, co robić, jak dalej żyć. w zasadzie to podług tego problemu wszystkie inne stały się błahe. jednak jeśli coś się dzieje złego w rodzinie, to człowiek mający się za silną osobę (czytaj ja) nie daje sobie rady, potrafi płakać co minutę jak na zawołanie, trząść się z emocji, nawet boli go głowa, zasypia w ciągu dnia z nerwów. świat nie bywa idealny. mój świat jak na razie to wielka niewiadoma, tylko pozornie jest w nim szczęście, nawet moja bezpośredniość ucieka, aby z kimś porozmawiać o problemie. bo ja tak mam, że trudno mi się otworzyć, dlatego to tu piszę choć zdaję sobie z tego sprawę, że tak nie powinno być. to ja pomagam ludziom rozwiązywać problemy, mogę ich wysłuchać, doradzić, pocieszyć, nawet wsiąść w pociąg, aby ktoś mógł się wygadać, nie liczą się kilometry, nie liczę się wtedy ja. dziś czyjaś pomoc, by się bardzo przydała mi… ale ja rzadko w takich sprawach bywam egoistką. a może wszystko się ułoży? błagam… i pozostaje mi tylko dziś zasnąć, smutnej, zmęczonej, rozbitej na małe kawałeczki… bo jestem ja puzzle…

świat schodzi na psy…

ja rozumiem, że ludzie są biedni, nie stać ich na wynajem pokoju/ mieszkania, a są zdolni i zdeterminowani, chcą się uczyć, ale żeby ogłaszać się w stylu sex za mieszkanie? lekka przesada. w ogóle dziwi mnie, że są tacy co na takie ogłoszenia odpowiadają… jeśli masz taką możliwość pomóż bezinteresownie, a nie wykorzystuj młodej osoby. Jej psychika wisi na włosku… a jak Ty byś się czuł w takiej sytuacji? szkoda słów… ale na wielu portalach ogłoszeniowych aż się roi od takich ‘propozycji’…  może nie powinnam oceniać, bo nigdy nie byłam i nie będę w takiej sytuacji, ale trochę szacunku do siebie, do drugiego człowieka. to nie tylko ciało. to dusza, często piękna, która skręciła w nieodpowiednim momencie…

bo jest paru ludzi…

zaczęłam swoją małą przygodę z wolontariatem. drugi pobyt na oddziale. rozmowy czasem o wszystkim, czasem o niczym, czasem o chorobie w zależności od rozmówcy. szczęśliwa, że mogę pomagać, poświęcić swój czas, nie mieć z tego nic a jednocześnie mieć aż tak dużo… dostałam też odpowiedź na swoje pytanie zanim się tam zgłosiłam; czy dam radę?. dałam ten raz, dam też kolejny, kolejny i kolejny i kolejny… co z tego, że gdy opuściłam budynek chciałam gdzieś w samotności popłakać… nie płakałam, nie to że byłam silna, po prostu lubię płakać w samotności, a mieszkanie jak prawie zawsze nie było puste…